Czy Polska jest rzeczywiście od 100 lat niepodległa?

Odpowiedz na to pytanie, jest odpowiedzią na pytanie, czy poprzedni ustrój i brak wpływu na Państwo przez społeczeństwo można zakwalifikować do niepodległej Polski. Po zakończeniu II wojny światowej Polska stała się krajem zależnym politycznie od Związki Radzieckiego. Czy 45 lat niewoli Państwa Polskiego można zaliczyć do czasów niepodległości? Osoby, które w tamtym czasie były narzędziem w ręku obcego Państwa, które sterowało Polską do końca swoich dni, nie widziały w tym nic złego, że Polska była krajem totalitarnym, pełnym niezrozumienia i gniewu dla przeciwników ustroju. Dopiero w 1989 Polska odzyskała pełną niepodległość i społeczeństwo odzyskało w pełni władzę nad Państwem. To ludzie zaczęli decydować, jak ma wyglądać Polska i kto ma w niej rządzić. Odzyskanie pełnej niepodległości zajęło Polsce wiele czasu, jak i pociągnęło za sobą wiele ofiar. Dyskusja na temat czy poprzedni ustrój był niewolą, czy też nie nim nie było, jest dyskusją nad prawdą. Czy prawdę można nazwać nie prawdą, czy kłamstwo można nazwać prawdą? Czasy poprzedniego ustroju były czasem dobrym jedynie dla osób, które wysługiwały się komunistycznej władzy. Mówienie publicznie, że Polska obchodzi 100 lecie niepodległości, jest pokazywaniem młodemu pokoleniu historii na swój sposób. Z drugiej strony jest to bardzo przykre, że nasz kraj jest niepodległy dopiero od 55 lat. Polska po odzyskaniu niepodległości stała się ważną częścią Europy i świata. Stała się częścią Unii Europejskiej i ważnych międzynarodowych struktur. Czy Polska jest od 100 lat rzeczywiście niepodległa, czy nie zależy od interpretacji, jak i przedstawiania pewnych faktów. Jeśli wstydzimy się swojej historii, to możemy mówić, że jesteśmy nieodległym Państwem od 100 lat. Wielki sukces, jakim było obalenie komunistycznego ustroju, doprowadził społeczeństwo do podziału, które widoczne jest od ponad 20 lat.
Każda partia, która chodzi do władzy, obsadza swoimi ludźmi maksymalną liczbę stanowisk, pokazując, że władza równa jest przywilejom i dostępem do wielu dobrze płatnych stanowisk pracy. W Polsce dzieje się tak od początku upadku systemu totalitarnego, co pokazuje, że wielu politykom zostały złe nawyki, które nabili w poprzednim systemie. Nie ważne kto rządził w Polsce zawsze, stosowano ten sam mechanizm. Niestety nie ma w Polsce ugrupowania politycznych, które chciałyby zmienić całą sytuację i skończyć z takimi działaniami. Niepodległość Państwa, zamiast uczyć nas wszystkich pokory i dbałości o wspólne dobro, jakim jest Polska, jest bardzo często wykorzystywana przez polityków przy okazji kampanii wyborczych. Do dzisiaj na świecie istnieją Państwa, w których panuje system totalitarny. Mieszkańcy nie mogą opuszczać granic swojego kraju czy uczestniczyć w wolnych wyborach. Nie mają tak rozbudowanych prawa, jak mieszkańcy krajów demokratycznych. Poziom życia w takich Państwach jest na bardzo niskim poziomie. Ludzie niezgadzający się z tym, jak wygląda ich kraj, są zamykani w więzieniach czy zsyłani do obozów pracy na wiele lat. Polska na szczęścia ma już za sobą mroczą historię i miejmy nadzieję, że nigdy więcej się ona nie powtórzy w razie agresji ze strony kogokolwiek, będziemy w stanie się skutecznie obronić. Historii oszukać się nie da i nie da się również zmienić jej zapisów. Nie da się wymazać z podręczników 45 lat bolesnej dla Polski historii. Myślenie o traktowaniu czegoś poważnego niepoważnie jest złym rozwiązaniem. Tak naprawdę wszystko zależy głównie od rządzących, jakie informacje będą się pojawiały w mediach na ten temat i w co uwierzy społeczeństwo.

100 lecie niepodległości minus 45 podległości sowieckiej

Niepodległość z definicji jest to – niezależność państwa od formalnego i nieformalnego wpływu innych jednostek politycznych. Obchody 100 – lecia niepodległości Polski pokazują, jak szybko zapominamy o tym, z przez 45 lat po wojnie, Polska była krajem podległym Związkowi Radzieckiemu. Obywatele oraz władze nie mogły samodzielnie decydować o kształcie Państwa. Panował ustrój komunistyczny, a przeciwnicy uznawani byli za jego wrogów oraz za bezpośrednie zagrożenie systemu. Polska nie była w tym czasie krajem niepodległym, a podległym obcemu Państwu. Prawo ustalane było z góry przez najwyższe władze Państwowe, które sterowane były przez władze Związku Radzieckiego. Dopiero po 45 latach Polska wyrwała się ze szponów niewoli i stała się Państwem w 100% niepodległym komukolwiek. Polska jest krajem, który musiał przelać wiele krwi, aby być w tym miejscu, w którym jest dzisiaj. Wmawianie ludziom, że 45 lat rządów obcego Państwa w Polsce nie odbierało nam niepodległości, jest utwierdzaniem młodego pokolenia w przekonaniu, że to był dobry czas dla Polski. Polska jest niepodległym Państwem mniej od około 55lat, czyli od niedawna. Czas komuny nie był czasem wolnej Polski, a życia pod dyktando obcego mocarstwa, które mówiło nam jak na wyglądać nasze Państwo i jak społeczeństwo ma żyć. Była to ciemna strona Polskiej historii, która pokazuje, że Polacy nie poddają się nigdy i zawsze walczą do końca. Niestety walka z komunizmem była walką bratobójczą z Polakami, którzy byli dumni, że służą oprawcy Państwa Polskiego. Dzisiaj niektóre z tych osób dumnie chodzą po ulicach wolnej Polski, za którą wiele osób oddało życie. Przykład walki o niepodległość Polski z komuną pokazuje, że Polak Polakowi był wilkiem i utrudniał walkę, tak jak tylko mógł. Polska jest prawdziwie niepodległym krajem od 55 lat.
Historia prawdziwie wolnej i niepodległej Polski jest krótka i mamy jeszcze wiele przed sobą, aby zakorzenić w ludziach, którzy bronili poprzedni system, że wolność i niepodległość są wartościami najwyższymi. Próba traktowania komunizmu, który został nam narzucony siłą przez ludzi będących jego częścią, jest próbą zakłamywania historii i legalizowania czegoś, co powinno być publicznie potępiane. Mówienie publicznie, że narzucenie społeczeństwu Polskiemu systemu komunistycznego nie było dyktaturą, jaka ma teraz miejsce w Korei Północnej, jest zakłamywaniem rzeczywistości. Polska po Drugiej Wojnie Światowej straciła swoją niepodległość i wiele lat walczyła o jej odzyskanie z własnymi rodakami, którzy wysługiwali się obcemu Państwu, które kształtowało nasze Państwo. Niepodległość Państwa w obecnych czasach definiowana jest tak, jak jest wygodnie, a nie tak jak powinno się nią w rzeczywistości definiować. Niepodległość Polki miała dużą 45-letnią przerwę i, mimo że Polska istniała na mapie i rządy sprawowane były w tym czasie przez Polaków, to nie byliśmy niepodległym Państwem, ponieważ byliśmy zależni od politycznego wpływu innego Państwa. Niepodległość Państwa to coś, co jest najwyższą wartością, której odzyskanie zawsze jest trudne i okupione wieloma ofiarami. W życiu nic nie jest dane na zawsze, dlatego dbałość o niepodległość Państwa i zasady demokratycznej powinno być dla każdego kolejnego rządu priorytetem. Dlatego też okrągła rocznica niepodległości powinna być sygnałem, że tylko silna armia, która powinna być w Państwie najważniejsza może zapewnić nam niepodległość. Brak poważnych inwestycji w armię ponad wszystko może okazać się słabym punktem Polki, który w przeszłości może zostać skutecznie wykorzystany przez Państwo, które postanowi nas podbić.

Kryzys w branży deweloperskiej, a mieszkań buduje się coraz więcej.

Od jakiegoś czasu, mówi się o kryzysie w branży deweloperskiej, który spowodowany jest głównie, coraz wyższymi kosztami budowy co przekłada się na wysokie ceny gotowych mieszkań. Wysokie ceny mieszkań sprawiają, że coraz trudniej znaleźć nabywcę. Deweloperzy z jednej strony narzekają, że rentowność projektów jest na coraz niższym poziomie, a mimo to budują coraz więcej. Jak jest właściwie prawda? Czy Polskie społeczeństwo jest tak bogate, że zakup 63 metrów w Warszawie za 570 tys. zł nie sprawia żadnych problemów? Czy deweloperzy rzeczywiście zarabiają niewiele na metrze kwadratowym mieszkania, a kolejne osiedla budują tylko po to, aby ludzie mieli gdzie mieszkać, osiągając niewielkie zyski? Brzmi to dość naiwnie, ale każdy, kto ma zdrowe oczy, to widzi, że gdyby faktycznie budowanie mieszkań się nie opłacało, to po co budowałoby się aż tak dużo? Największe firmy deweloperskie realizują po kilka projektów jednocześnie. Budują setki mieszkań w różnych miastach Polskich. Robienie czegoś, co nie pozwoli nam zarobić, jest działaniem nieprzemyślanym. Rozpoczynanie budowy, która nie pozwoli nam zarobić, a może jeszcze przynieść straty, jest działaniem niezrozumiałym. Zyski można wyprowadzić ze spółki np.: w formie kosztów. Zamiast płacić podatki, to można przychód wyprowadzić w formie wysokich premii. Spółka nie wykazuje oficjalnie zysków i narzeka, że nie zarabia nic na swojej działalności. Firma oficjalnie balansuje na granicy opłacalności i tak naprawdę może śmiało podnosić ceny bez jakiegokolwiek ekonomicznego uzasadnienia. Wykazywanie zysków wiąże się z koniecznością płacenia podatków i daje sygnał klientom kupującym mieszkania, że można się targować.
Wielu deweloperów stosują starą jak świat metodą zwiększania zysków polegającą na wliczaniu w metr kwadratowy mieszkania ceny zakupu działki po cenie rynkowej, a nie po cenie jej zakupu. Jeśli osiedle budowane jest przez dwa lata, to biorąc dynamikę wzrostu cen po 2 latach ziemia np.: w Warszawie może kosztować 10% więcej. Kupując działkę za 25 mln zł, zarabiają około 2,5mln. Zysk wliczany jest w cenę mieszkania, za które płaci klient. Dlatego też mało który deweloper rozpoczyna sprzedaż mieszkań na etapie rozpoczęcia budowy, a dopiero w trakcie, ponieważ ostatnie mieszkania sprzedają się z największym zyskiem. Na stronach www przy konkretnym mieszkaniu nie podają sztywnych cen, podają informację, że trzeba zapytać o cenę. Dlatego też tłumaczenia, że wysokie ceny gruntów pod budowę mają wpływ, coraz mniejszą ilość sprzedaży mieszkań nie jest logicznym wytłumaczeniem. Kryzys w deweloperce wygląda bardzo podejrzanie i pokazuje, ile tak naprawdę może mieć na celu pompowania zysków w czasie kiedy gospodarka ma się najlepiej. Sytuacja taka może się już więcej nie powtórzyć, co jest świetną okazją dla deweloperów. Prawdziwy kryzys w branży deweloperskiej może być dopiero przed nami. Może on mocno dotknąć całą branżę, zmuszając do sprzedaży mieszkań z 20-30% procentowym upustem, aby tylko się ich pozbyć i nie ponosić kosztów utrzymania. Tak naprawdę trzeba pamiętać, że ceny nie mogą być wyższe od możliwości finansowych potencjalnych klientów. Aktualnie cena np. 7500zł za metr kwadratowy jest nie do przyjęcia dla wielu młodych ludzi. Prawdziwy kryzys w branży jest bardzo blisko i pomału zaczyna być przekraczana granica bezpieczeństwa, która po pęknięciu sprawi, że straty w branży mogą być realne.