Rozładowanie korków płatniczych – czy poprawi sytuację w Polskim budownictwie?

Nowe zmiany o rozładowaniu zatorów płatniczych są nadzieją dla wszystkich, którzy realizują zlecenia, w których stroną są publiczni zamawiający. Problem zatorów płatniczych w Polsce jest poważnym problemem, który sprawia, że aż 89% przedsiębiorców nie dostaje w terminie zapłaty za wykonane roboty, usługi czy dostarczone towary -wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów i Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Dlatego też Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zamierza zaprezentować ustawę pozwalającą przyśpieszyć płatności, co poprawi płynność wielu gałęzi gospodarczych w Polsce. Wykonawcy robót, dostawcy usług czy towarów muszą niejednokrotnie czekać 190 dni na wynagrodzenie za wykonaną pracą. Ustawa w najbliższym czasie ma trafić do konsultacji społecznych z nadzieją, że zostanie przyjęta w sposób pozytywny. Resort proponuje konkretnie dziesięć rozwiązań, które mają rozładować zatory płatnicze. Pierwszą propozycją jest skrócenie terminu zapłaty za wykonane prace czy dostarczone usługi do 30 dni bez możliwości wydłużenia tego okresu. Oczywiście inwestorzy publiczni będą mogli dokonać płatności już dwa dni po otrzymaniu faktury. Z takich rozwiązań nie są do końca zadowolone podmioty wykonujące np.: autostrady czy drogi, ponieważ podstawą zapłaty są dokumenty odbioru robót, których uzyskanie trwa czasami ponad 30 dni. Dlatego lepszym rozwiązaniem dla przedsiębiorców byłoby wprowadzenie częściowej płatności za poszczególne elementy wykonywanych robót. Na nowych przepisach nie skorzystają podwykonawcy budowlani. Duże podmioty będą mogły w dalszym ciągu rozliczać się z nimi w terminie do 60 dni. Natomiast powszechną praktyką jest klauzura w umowach mówiąca o tym, że podwykonawcy otrzymują wynagrodzenie po 30 dniach od wystawienia faktury.

Rozładowanie korków płatniczych może w sposób znaczący poprawić płynność podmiotów budowlanych co w założeniu ma pomóc budżetowi Państwa. Dzisiaj przedsiębiorcy, mimo że nie otrzymują wynagrodzenia, ale wystawili fakturę to muszą w ustawowych terminach odprowadzać VAT. Przez brak gotówki dość często mają problemy z opłacaniem podatków co nie pozwala na pełną realizację budżetu. Nic nie dzieje się bez przyczyny i pomoc przedsiębiorcom ma być również pomocą dla budżetu Państwa w szybkim płaceniu podatków przez przedsiębiorców. Zatory płatnicze zwłaszcza w budownictwie były i są poważnym problemem, który ma wpływ na płynność finansową głównych wykonawców, jak i podwykonawców. Do tego dochodzą skomplikowane procesy odbioru prac, jak i sprawdzania ich jako kości, które wydłużają całą procedurę jeszcze bardziej. Wykonawcy, którzy realizuję wiele inwestycji jednocześnie są w stanie utrzymać płynność finansową, lecz gorzej jest z podwykonawcami, którzy nie mają tak dobrej sytuacji. Dlatego też tak często słyszymy o pogłębiających się problemach spowodowanych realizacją zadań publicznemu zamawiającemu. Szybkie płatności za wykonanie prac jest dobrym rozwiązaniem, które pomoże wszystkim stronom biorącym udział w procesie. Większa płynność finansowa pozwala na realizowanie większej ilości zadań przez taki podmioty w szybszym czasie co może mieć wpływ na niższe ceny robót. Podmioty nie będą musiały już korzystać z zewnętrznego finansowania, które było wliczane w koszty robót. Skutki zmiany przepisów mogą przynieść pozytywne efekty, zwiększając potencjał firm świadczących usługi czy sprzedających towary publicznym zamawiającym.

Kryzys w branży deweloperskiej czy doprowadzi do spadków cen mieszkań?

Ceny mieszkań u deweloperów w największych Polskich miastach są coraz wyższe. U większości deweloperów nie ma różnicy w cenie, mimo że są dla siebie konkurencją. Wysoki ceny mieszkań w stanie deweloperskim (surowym) oraz wysokie czynsze sprawiają, że mało kogo stać na zakup mieszkania. Sam zakup nie jest jeszcze takim wielkim problemem dla Polaków jak jego utrzymanie łącznie z kosztami energii elektrycznej, gazu czy wody. Składki te wraz z rozwojem dużych miast są coraz droższe. Kupując mieszkanie u dewelopera np.: za 450 000 zł trzeba zainwestować około 100 tys. z jego przygotowanie do mieszkania, czyli wykonanie łazienki, kuchni, zakup armatury sanitarnej czy podług. Wysokie ceny mieszkań sprawiają, że spada zainteresowanie ich zakupem co staje się poważnym problemem dla deweloperów. Pytanie, na które nigdy nie usłyszymy odpowiedzi brzmi ile naprawdę na metrze zarabiają deweloperzy? Opinii publicznej prezentuje się tylko ogólne wyniki finansowe spółki. Nie pokazuje się, jakie realnie koszty poniesiono na budowę, a jakie np.: na działania optymalizujące mające na celu niezapłacenie podatku. Wykazując stratę nie płacimy podatku co jest najkorzystniejsze dla firmy. Oczywiści takich danych nie poznamy nigdy i możemy się tylko domyślać ile zarabiają deweloperzy. Z jednej strony deweloperka działa na granicy opłacalności, a z drugiej strony powstaje coraz więcej firm deweloperskich. Gdzie zatem leży prawda i jaka ona jest? Po co tyle firm podejmuje się nowych inwestycji skoro ponoszą na tym straty? Dlaczego w dalszym ciągu stosują ten sam model biznesowy, jeśli nie są wstanie wygenerować zysków?
Odpowiedzi na te pytania pozostaną wielką zagadką, która jest kluczem do tajemnic deweloperów. Logiczne jest, że żaden z deweloperów nie powie swoim klientom, że zarabia 100 czy 150% na metrze kwadratowym, ponieważ mało kto zdecydowałby się na zakup takiego mieszkania i wymuszałby na deweloperze obniżkę ceny.

Niektórzy deweloperzy reklamują się wręcz hasłami, że taniej już nie będzie i trzeba kupić teraz, jeśli myślimy o własnym mieszkaniu. Triki marketingowe jak stosują firmy deweloperskie zaczynają stawać się wręcz żenujące. Spadek sprzedaży nowych mieszkań w największych Polskich miastach jest właśnie efektem wzrostu cen, który nie jest w żaden sposób uzasadniony ekonomicznie. Duże zapotrzebowanie na mieszkania w największych miastach stało się dla deweloperów okazją do sztucznego windowania cen co przekłada się na jeszcze wyższe zyski firm. Wszystko ma swój początek oraz koniec, co najbardziej było widoczne na Bitcoinie, którego kurs mocno poszybował w górę, a następnie spadł. Nic nie może rosnąć w nieskończoność i zyskiwać na swojej wartości przez 20 czy 30 lat z rzędu. Jest to zwyczajnie nie możliwe co pokazuje kryzys w branży deweloperskiej. Ceny mieszkań stały się tak wysokie, że spadła ich sprzedaż i wiele niezdecydowanych osób postanowiło poczekać na bardziej dogodny moment na zakup mieszkania. Wzrost cen mieszkań nie jest w żaden sposób uzasadniony, ponieważ na rynku nie dochodzi do zmian, których nie można by było przewidzieć. 6500 – 8000zł za metr mieszkania w Warszawie w stanie surowym to ceną, która coraz częściej jest nie do przyjęcia przez potencjalnych klientów. Zakup mieszkania za 7000zł za metr kwadratowy plus wykończenie to jakieś 9000zł za metr, na co mało kogoś dzisiaj stać. Jeśli polityka cenowa deweloperów się nie zmieni i nie zaczną obniżać cen, to kryzys może się pogłębić, co odbije się na mniejszej dostępności nowych mieszkań.